Kolejne podejście do iglaków
Niestety kolejne tujki padły. Uschły więc postanowiłam je wywalić, ponieważ miejsce w którym rosły znajduje się blisko tarasu i widok był przygnębiający.
Najbardziej denerwujące jest, że nie znam przyczyny owych “zgonów”. Kupuję je zawsze w sprawdzonych miejscach, zasilałam nawozami, próbowałam reanimować, ale nic się nie udało. Musiałam więc usunąć uschnięte krzaczki i posadzić nowe korzystając z tego, iż skończyły się upały.
W pracach pomagał mi synek Staś, więc może tym razem się uda. Swoją drogą w takim, nawet najmniejszym ogródku jest wiele pracy i to bez względu na porę roku. Czekam na wszelkie komentarze i porady, jeśli ktoś wie jak dbać o iglaki.
